Historia

BAD IMPRESSION:

Data założenia zespołu wypada na początek 2012 roku, kiedy to Mateusz „Zett” Zatwarnicki, pochodzący z Piekar Śląskich hanys z matki i babki (bo ojciec i dziad byli gorolami) zdruzgotany po rozpadzie kolejnej już kapeli, skontaktował się ze swoim starym znajomym Tomaszem „Tomą” Wojtkowiakiem – gliwiczaninem urodzonym w Opolu, udzielającym się na przełomie lat swojej wczesnej młodości w kilku gliwickich kapelach metalowych. W krótkiej rozmowie za pośrednictwem popularnego portal społecznościowego Zett zaproponował, w akcie ostatecznej desperacji, rozpaczy i beznadziei, sformowanie kapeli. „Toma” odniósł się do tego pomysł dość entuzjastycznie, chociaż obaj Panowie wiedzieli, że ich orientacja muzyczna jest skrajnie różna. Pomimo tego gitarzyści postanowili spróbować sił we wspólnym projekcie.

Po zaledwie kilku dniach, w ciasnym pokoju zwanym „Zett Room Records” bardzo amatorsko został zarejestrowany pierwszy numer nowo tworzącego się zespołu pod wdzięcznym tytułem „Monster”. Kapela ruszyła prężnie mimo, iż miała zaledwie dwóch członków, nie posiadała sali prób, a obydwu gitarzystów dzieliło od siebie 40km w linii prostej. Chłopaki jednak nie poddawali się.

Bardzo szybko miejsce w składzie znalazł Mateusz „Emeryt” Szlęk, perkusista tak znakomitych kapel jak Axe Cut, Blurry Dream, M4 czy Betreyeal Of Silence, o których nie słyszał nikt poza niewielką, lokalną, acz świetną publicznością. Zaraz po nim do zespołu dołączył basista o podobnie zarysowanej karierze i poważaniu – Wojciech „Wojtas” Hanzel. Grupa szykowała się na podbój świata.

Gdy w końcu czterech grajków z różnych stron Śląska zebrało się do kupy nastał czas żmudnej pracy nad własnym materiałem. Ciągle wolna pozostawała dość istotna dla przeszłości zespołu pozycja wokalisty, front mana kapeli. Pomiędzy nieustannym tworzeniem numerów, a odliczaniem ostatnich drobnych na dojazdy na próby, kapela zaczęła z grubsza definiować gatunek muzyczny, którym by mogła w przyszłości się legitymować. Na szczęście w procesie tym, pomimo kłótni i wielogodzinnych dyskusji, nie doszło do żadnych aktów przemocy, ani żaden z członków kapeli nie poniósł trwałego uszczerbku na zdrowiu. Drogą demokratycznego głosowania i łamania części muzycznych kręgosłupów gatunkiem tym stała się mieszanka hard rocka i metalu z pewną dozą southernowo-stonerowych naleciałości.

Okres pomiędzy 2012, a 2013 rokiem zaowocował stworzeniem sporej części kompozycji, a także poznaniem wielu ciekawych i nietuzinkowych ludzi, którzy postanowili spróbować wykorzystać swój wokalny talent w ramach projektu. Niestety z końcem roku pozycja nie doczekała się swojego rezydenta. Z przyczyn niezależnych zespół w tym czasie opuścił perkusista „Emeryt”, którego zastąpił Michał „Perkman” Dybała – grajek, który udzielał się w zespołach jazz’owych i progresywno rockowych w śląskim mieście Bytom.

Zwieńczeniem tej wymiany personalnej była możliwość zrealizowania niskobudżetowego wideoklipu do utworu Semi Human. Który opublikowany został 14 sierpnia 2014r. Odpowiedzialnymi za popełnienie tego czynu od strony technicznej stali się „Polestokrotek” (wideo, zdjęcia, montaż i niewyczerpane pokłady entuzjazmu) oraz „Zett Room Records” (audio, pizza i sporo marudzenia).

Przez kolejny rok prace nad materiałem trwały nadal. „Perkman” usilnie walił w gary, mozolnie nadając skomponowanym już utworom własny rys a gdy skończył już akt stworzenia, a jednym już problemem zespołu był ciągły, nieprzerwany ani na moment brak wokalisty, kapelę opuścił basista „Wojtas”. To był cios…

Zespół jednak szybko podniósł się po tej stracie i wykonał roszadę wewnątrz składu. „Zett” zrobił to co od początku zrobić powinien, czyli porzucił gitarę i zajął prawowite miejsce po lewej stronie perkusisty, rzężąc i brumiąc swoim zakurzonym i nadgryzionym przez ząb czasu basem. „Toma” natomiast zajął się łączeniem gitarowych riffów z solidnym darciem mordy na wysokich rejestrach. „Perkman” ciągle walił w gary. Tak przyszła trzecia fala re aranżacji materiału kapeli.
W drugiej połowie 2015 roku zespół miał już minimalny, acz kompletny skład, a także autorski materiał, z którym mógł się pokazać. Długo oczekiwany debiut miał miejsce w pubie „Czerwona Cegła”, gdzie zespół mógł otwierać koncert kapel Nox i Infected MIND.

Pod koniec 2015 roku śląskie trio znowu udało się do ciasnego pokoiku o roboczej nazwie „Zett Room Records” by tym razem zarejestrować całość swoich wieloletnich dokonań muzycznych na malutkiej Epce zawierającej osiem autorskich utworów kapeli.

CZŁONKOWIE ZESPOŁU:

Mateusz Małe

Mateusz „Zett” Zatwarnicki – piekarzanin, który od początku swojej muzycznej przygody marzył o karierze wielbionego przez tłumy wokalisty, kompozytora, multiinstrumentalisty, producenta i realizatora dźwięku światowej sławy. W zespole pełni funkcję mistrza czterech niskich strun skąpanych w gęstym, tłustym przesterze analogowym. Oprócz współtworzenia tekstów udziela się w komponowaniu linii wokalnych, a czasem wydziera mordę na spółkę z „Perkmanem” tworząc kopiące niczym sam Chuck Norris chórki. Jest też osobą odpowiedzialną za popełnienie wszystkich dotychczasowych nagrań zespołu, które dokonały się w jego ciasnym pokoiku o wdzięcznej nazwie „Zett Room Records”. W wolnych chwilach hołduje rodzinnej tradycji i wciela się w epickiego wojownika, waląc smoki z axe’a. Udzielał się w kilku piekarskich projektach muzycznych, z których można było usłyszeć zaledwie o jednym – Axe Cut. Przypadek? Nie sądzę…

Toma MAłe

Tomasz „Toma” Wojtkowiak – gliwiczanin, lingwista, który po trzech latach wspólnego grania z dwoma ślązakami ciągle nie rozumie „ślunskij godki”, gitarzysta, wokalista, autor tekstów, miłośnik muzyki metalowej w jej ekstremalnych odsłonach i nie tylko. W zespole oprócz funkcji producenckiej, pełni rolę korektora wszystkich lirycznych wypocin. Opanował trudną umiejętność łączenia połamanych riffów gitarowych z darciem mordy zachrypniętym falsetem. Śpiewanie nigdy nie było jego marzeniem, jednak z braku innych opcji wcielił w życie słowa Dave’a Mustein’a „F*ck it! I’ll do it!” i tak został frontmen’em grupy.

Michał MAłe

Michał „Perkman” Dybała – bytomianin, inżynier, perkusista, fan połamanych rytmów i sprzecznych tonacji. Grał w jazzowym projekcie MGM Group (Nie, nie w tym MGM od filmów), a także progresywno rockowym Cogitation. Swojego czasu można było go spotkać na placu Telmana, gdy wywijał pałkami na licznych jam session’s wprawiając w kompleksy lokalnych, bluesowych perkusistów. W zespole oprócz funkcji garowego, którą przyjął w spadku po „Emerycie”, udziela się kreatywnie w aranżacji numerów na wszystkich płaszczyznach. Lubi mięso.